Kolo Terrorita – MTL Dom Stali Nierdzewnej: Przed sezonem raczej nie spodziewaliśmy się, że do tego spotkania obie te drużyny podejdą jako praktycznie równorzędni rywale. Fakty są jednak takie, że obecnie lepszą sytuację w tabeli wyrobili sobie gracze beniaminka. Kolo Terrorita nie byli w stanie pójść za ciosem po niespodziewanym zwycięstwie nad Galacticos, ale też nikt nie oczekiwał po nich, że zagrożą Bartistowi. Przegrana 5:10 mimo wszystko nie przynosi im wstydu, a tym razem punkty są już zdecydowanie bardziej w ich zasięgu. Wiele zależy od podejścia Stali Nierdzewnych. Z jednej strony, drużyna Pawła Rapciewicza miała naprawdę trudny terminarz, ponieważ większość jej rywali to ekipy z górnej połowy tabeli. Wobec takiej statystyki cztery zdobyte punkty nie wyglądają jeszcze najgorzej, natomiast nieco bardziej martwi podejście Stali, które trzy razy z rzędu straciły po jedenaście goli, a ostatnio coraz częściej miewają poważne problemy z frekwencją. Tak doświadczony zespół na pewno zdaje sobie jednak sprawę, że wchodzi w fazę sezonu, w której potrzebuje mobilizacji, żeby nieco poprawić swoją sytuację w tabeli, która obecnie skutkowałaby koniecznością gry barażu o utrzymanie. Stale jednak mocno zapracowały sobie na to, żeby beniaminek nie czuł się od nich gorszy. Nasz typ: X

Wulcar Lulkowo – Big Bulls Kowalewo: Aż sześć kolejek musiał czekać Wulcar na swoje pierwsze zwycięstwo, ale wreszcie i ten z beniaminków zaznał smaku wygranej. Drużyna z Lulkowa mimo wszystko nieoczekiwanie ograła Drewce. I chociaż należy docenić trzy punkty same w sobie, to styl ich zdobycia nadal nie był zachwycający. W ekipie mistrza Ligi B z jesieni wciąż boli cały szereg nieobecności, które na pewno wniosłyby tę ekipę na wyższy poziom. Złą informacją jest ponadto fakt, że z rywalami takimi jak Wulcar Big Bulls radzą sobie bez najmniejszych problemów. Potwierdziło się to tydzień temu, gdy zespół Bartosza Olkowskiego zabawił się ze Stalami Nierdzewnymi. Nagromadzenie mocnych nazwisk sprawia, że “Byki” ekipom z dolnej tabeli nie pozostawiają złudzeń i zazwyczaj sprawiają tęgie lanie. Zanim zatem po raz kolejny będą musieli przekonać się, że ograć mogą także tych mocniejszych, na razie muszą dołożyć do swojej kolekcji kolejny skalp i niewiele wskazuje, że mieliby uczynić to z mniejszą pewnością niż tydzień temu. Nasz typ: 2

Hacom Toruń – Jakubskie Sowa Tattoo Toruń: Gra bez zmian, z nowymi, ściągniętymi naprędce zawodnikami. Hacom przed tygodniem zaprezentował się tak, jakby w ogóle nie chciał wyciągnąć wniosków z poprzedniego sezonu, gdy do samego końca walczył o utrzymanie. Tym razem brak mobilizacji przełożył się na klęskę z FCTP, ponieważ w takich kategoriach trzeba rozpatrywać wynik 2:11 uzyskany z beniaminkiem. Sytuacji przed kolejnym spotkaniem nie ułatwiają absencje – przeciwko Jakubskiemu za kartki pauzować będą musieli Radosław Zaleśkiewicz oraz Artur Rawski, co jeszcze bardziej ustawia ekipę Radosława Goca w roli faworyta. Jakubskie swój mecz 6. kolejki ma dopiero przed sobą, jednak tak doświadczona drużyna raczej nie wypadła z rytmu. Jesienią pokonała ona Hacom 4:1 i tym razem wiele wskazuje na to, że wymiar kary może być jeszcze wyższy. Nasz typ: 2

Huragan CAS Toruń – FCTP Maximus Broker: Huragan znalazł pierwszego pogromcę w sezonie i mimo wszystko jest to sytuacja lekko niespodziewana. Do tej pory drużyna Adama Czajkowskiego wydawała się bowiem stanowić dobrze naoliwiony mechanizm. W meczu z Galacticos na pewno nie pomogła absencja Rafała Więckowskiego, wobec której rywale mogli w sporej mierze skupić się na neutralizowaniu zagrożenia płynącego ze strony Mateusza Grudzińskiego. Mimo wszystko Huragan musi mieć do siebie pretensje, ponieważ w ostatniej minucie doprowadził do remisu, po czym pozwolił sobie na zbyt nonszalanckie rozegranie, skutkujące golem na 3:4. Teraz również zadanie brązowych medalistów z jesieni nie będzie łatwe, ponieważ wydają się oni rywalem skrojonym idealnie na miarę FCTP. Beniaminek lubi mecze, w których może ustawić się z defensywie, bronić z zaangażowaniem i czekać na kontry. Przed tygodniem “Północny” pokazał, że umie wykorzystywać słabości rywala, a w swoim portfolio ma już kilka niezłych występów. Tym razem postara się jednak, żeby po honorowych porażkach z faworytami (Jakubskie, Havana), pokazał, że potrafi w takim starciu ugrywać też punkty. Nasz typ: 1X

FC Extra Paintball Toruń – Galacticos Lizard King: Galacticos za porażkę z Kolo zrehabilitowali się w najlepszy możliwy sposób. Trzy punkty kosztem Huraganu to jedno, ale dodatkowego kopa mogą dać także okoliczności – walka do ostatniej akcji meczu. Po reakcji “Galaktycznych” widać było, jak bardzo potrzebowali takiej wygranej. Swoje ważne momenty mieli jednak także zawodnicy Extra Paintballu, którzy w pamięci mają jeszcze ogranie Big Bulls. Oni również pokazali charakter, walcząc do samego końca i nie był to pierwszy wysłany przez nich sygnał, że wcale nie zamierzają odpuścić obecności w czołówce. Widać, że doświadczenie robi swoje, a pomimo sporych osłabień część z graczy Paintballu poczuła, że ma jeszcze coś do udowodnienia. Ta rywalizacja może być ponadto o tyle ważna, że przegrany w niej zostanie chyba ostatnią ekipą, którą dolna połowa tabeli zlokalizuje jako tę, której kosztem można szukać miejsca w Top7. Najnowsza historia przemawia delikatnie na korzyść drużyny Tomasza Webera, choć akurat jesienią padł remis. Biorąc pod uwagę, że tamte 3:3 miało dodatkowe podteksty, zwłaszcza “Galaktycznym” będzie mocno zależało na utarciu nosa przeciwnikom. Nasz typ: X

Havana – Bartist Toruń: Szósta kolejka okazała się kolejnym pokazem siły w wykonaniu Bartistu. Wprawdzie zespół Krzysztofa Elsnera może mieć sobie sporo do zarzucenia, ponieważ zwłaszcza w drugiej połowie pozwolił sobie na zbyt dużą nonszalancję, ale to tym bardziej pokazuje, lider tabeli ma jeszcze spore rezerwy. Na razie błogosławieństwem tego zespołu okazuje się osoba “Pydy”, który już po raz piąty zgarnął wyróżnienie dla MVP spotkania i można oczekiwać, że to właśnie on będzie miał robić różnicę w trudniejszych meczach. A właśnie takie czeka Bartist w 7. kolejce, ponieważ Havana do tej pory przegrała tylko raz i to po zaciętym boju z Huraganem. Drużyna Macieja Szymańskiego unika głupiego tracenia punktów i teraz znajduje się w momencie, w którym jeden wygrany mecz może na dobre włączyć ją do walki o medale. W tym celu potrzebuje jakichś dodatkowych punktów, a właśnie za takie należałoby traktować jakikolwiek dorobek kosztem Bartistu. W rywalizacji z Huraganem Havana pokazała, że potrafi ułożyć scenariusz na kluczowe mecze, więc i tym razem postara się pewnie zaskoczyć czymś ekipę, która jest mocna, ale cały czas znajduje się jeszcze w fazie budowy. Nasz typ: X2

Nankatsu – FC Drewce Auto Spa Guzik: Najwyższy czas wygrać – mają prawo myśleć przed tym meczem i jedni, i drudzy. Obie drużyny na pewno bardzo potrzebują punktów, ponieważ zajmują odpowiednio 14. i 12. miejsce w tabeli, co przed sezonem było zapewne trudne do wyobrażenia. Kłopoty mają przede wszystkim Nankatsu, którzy do tej pory przegrywają wszystko jak leci, choć pomimo problemów w obsadzie bramkarza i tak trzeba im oddać, że podejmują rękawice. Nie zmienia to faktu, że powoli “Lisek” wraz z kolegami muszą godzić się z tym, że jedyne, o co przyjdzie im walczyć w tym sezonie, to utrzymanie. Już teraz do bezpiecznej lokaty tracą bowiem sześć punktów, a przecież Drewce to nie jest rywal, który przesadnie im leży. Jesienią górą była ekipa, którą do zwycięstwa poprowadził wówczas Radosław Łagodziński, odwracając wynik od 0:2 na 4:2. Tym razem i Drewce mogą mówić o trudnym sezonie, czego kwintesencją była porażka z Wulcarem. Ona sprawiła, że drużyna z Adamem Marczukiem na kapitanie znajdzie się teraz pod presją, z którą często nie potrafiła sobie radzić. I Drewce, i Nankatsu potrzebują przełamania serii porażek i jeśli spojrzą na siebie wzajemnie, to stwierdzą, że wygrana jest jak najbardziej w zasięgu. Oby przełożyło się to na kolejne zacięte spotkanie, bowiem właśnie tym charakteryzowało się niemal każde z ich dotychczasowych pięciu starć. Nasz typ: X