Chwała temu, kto potrafiłby wyreżyserować to, jak wyglądał sezon Jesień 2019 w Lidze B1. Tylko tylko, że raczej ciężko będzie znaleźć kogoś, komu udałoby się poprawnie wytypować pierwszą trójkę na podium. Jesienna kampania stała pod znakiem niemocy faworytów, wielkiego odrodzenia Kolo Terrorita oraz wspaniałej historii napisanej przez Impact Obrowo, który może stać się inspiracją dla wielu drużyn.

Mateusz Rościszewski (Kolo Terrorita): Sezon w naszym wykonaniu uważam za bardzo udany. Wygraliśmy ligę z sześcioma punktami przewagi nad drugą drużyną, ponadto strzeliliśmy najwięcej bramek, przy okazji tracąc najmniej. Na ten sukces wielki wpływ na pewno miała frekwencja, która w tym sezonie była bardzo dobra, dodatkowo przygotowaliśmy się do tego sezonu, co na pewno zaowocowało. Dodatkowo zwróciłbym uwagę na to, że w kluczowych momentach spotkań potrafiliśmy rozstrzygnąć spotkania na swoją korzyść, gdy wynik był “na styku”. Na pewno sporym zaskoczeniem jest brak medalu dla Teestomatu, uważałem ich przed sezonem za faworytem, a także wahania formy Opus/KJ, gdzie przez to dość szybko wykluczyli się z walki o medale. Zaskoczeniem pozytywnym na pewno jest medal dla Impactu. Nie ukrywam że jest to dla mnie niespodzianka i wypada im pogratulować.

Ile to już razy pisaliśmy o sporym potencjale, który drzemie w Kolo Terrorita i ile razy dość szybko musieliśmy odrzucać te myśli w niepamięć? Zespół kierowany obecnie przez Mateusza Rościszewskiego nie był w stanie nawiązać do lepszych czasów, odkąd wiosną 2016 roku zaliczył pechowy spadek z Ligi A. Ostatnimi czasy coraz więcej wskazywało wręcz na to, że Kolo bliżej  jest do zakończenia przygody z Futbol-Areną aniżeli powrotu do odnoszenia sukcesów. A jednak… Pierwsze kolejki jeszcze na to nie wskazywały, ale “Rosiu” wraz z kolegami z każdym tygodniem stawali się coraz mocniejsi. Jak bardzo jest to mistrzostwo zasłużone, świadczy o tym bilans spotkań z pozostałymi ekipami z Top6 – 5 meczów i 5 zwycięstw.

Co takiego wydarzyło się nagle z Kolo? Wydaje się, że przede wszystkim zespół ten złapał właściwe podejście do gry – wcześniej często wyglądał zbyt obojętnie, jakby wynik meczu nie miał dla niego specjalnego znaczenia. Teraz widać było, że drużynie Mateusza Rościszewskiego po prostu zależy na kolejnych zwycięstwach. Ponadto znakomitą formę złapał Andrey Donets, który już wiosną był nominowany do odkrycia sezonu (choć wówczas przegrał rywalizację z obecnym medalistą Ligi A, Dawidem Wróblewskim), a tym razem przeskoczył o jeden level i powalczy o miano MVP całej Ligi B1. Dla Kolo jest to ogromna różnica, ponieważ do tej pory zespół ten był przyzwyczajony, że grę musi ciągnąć kapitan. Tym razem sam Donets wniósł bilans 23 goli, 12 asyst i pięciu wyróżnień dla najlepszego gracza meczu.

Przede wszystkim jednak Kolo Terrorita znakomicie wyglądali jako drużyna, dzięki czemu po kilku latach niebytu wracają oni do Ligi A. Patrząc na fakt, jak mistrz Ligi B1 radził sobie przeciwko najmocniejszym ekipom ze stawki, po awansie wcale nie będzie stał na straconej pozycji. Zwłaszcza że zdaje się cały czas notować progres.

Mateusz Rościszewski (Kolo Terrorita): Nie planujemy wielkich zmian. Może dojdą dwie, trzy nowe osoby, ale na razie jeszcze za wcześnie, żeby coś potwierdzić. Mamy szeroki skład, jeżeli utrzymamy frekwencję z tej rundy, to nie ma sensu robić wielkiej rewolucji. Zdecydowanie Liga A to level wyżej. Uważam, że różnica jest ogromna w porównaniu z Ligą B. Celem będzie utrzymanie, spokojne bez baraży, ale niewątpliwie będzie bardzo trudne zadanie. Mam nadzieję, że przy dobrej frekwencji, jak jeszcze dodamy lepszą dyscyplinę taktyczną, to będziemy w stanie sprawić parę niespodzianek i zdobyć wystarczającą liczbę punktów do utrzymania. Każdy następny mecz będzie dla nas najważniejszy i zrobimy wszystko co w naszej mocy, by inkasować trzy punkty, a co z tego wyniknie, to już tabela na koniec pokaże.

Mimo wszystko najmniejszą niespodzianką wśród medalistów zdaje się być obecność Promila Turzno, który podium Ligi B blisko był już wiosną. W zespole Marcina Wąsika latem nie doszło do rewolucji, jednak w kadrze pojawiły się pewne ogniwa, które pozytywnie wpłynęły na grę rodzynka z Turzna – Fabian Góralski oraz Radosław Ankierski. O tym drugim wiadomo już akurat, że w kolejnym sezonie spróbuje swoich sił w Lidze A, w barwach Drewców.

Promil na przestrzeni całego sezonu zaimponował solidnością. Nie ustrzegł się drobnych wpadek jak 0:5 z Santa Catariną, ale były to przypadki wyłącznie incydentalne. Swoje mecze wygrywał przede wszystkim defensywą – więcej niż trzy gole stracił tylko dwukrotnie. Raz we wspomnianym starciu z beniaminkiem, a drugi – z Ramedic.pl, ale sam zapakował wówczas rywalom aż dwanaście bramek. Nic więc dziwnego, że w nominacjach do nagród indywidualnych uznanie znaleźli zawodnicy odpowiedzialni za grę obronną – bramkarz Marcin Staniszewski oraz defensor Piotr Ciechacki.

Sukcesy Kolo Terrorita czy Promila blakną jednak przy tym, czego dokonał Impact Obrowo, czyli drużyna, w której medal nie wierzył absolutnie nikt. Gdyby zrobić sondę przed sezonem, grający na pomarańczowo zespół byłby zapewne w czołowej trójce, ale na liście wymarzonych rywali – tych, których kosztem punkty będzie zdobyć najłatwiej.

Adrian Gąsiorowski (Impact Obrowo): Z perspektywy tych pięciu lat, to największym plusem była frekwencja i zaangażowanie chłopaków. Tutaj duży ukłon w waszą stronę, bo terminarz mieliśmy bardzo korzystny i na pewno dzięki temu parę punktów więcej zjawiło się na koncie. Nowe twarze dały sporo świeżości w drużynie i idealnie wpisały się w DNA Impactu, co skutkowało dużą liczbą bramek Przemka czy Andrzeja. Radek w bramce czynił cuda, do czego już chyba każdy się przyzwyczaił. Doświadczeni zawodnicy też dobrze wstrzelili się z formą w ten sezon, no i oczywiście Pan Patryk, który ciągnął grę ofensywną. Za ten sezon chłopakom wystawiam 5 z plusem, bo było kilka niedociągnięć, ale prawdziwych mężczyzn poznaje się nie po tym jak zaczynają, ale jak kończą, a skończyli w wielkim stylu.

Drużyna z Obrowa właśnie zakończyła piąty rok rywalizacji w Futbol-Arenie. Dopiero za swoim dziesiątym podejściem zdołała sięgnąć po medal, którego nie potrafiła zebrać nawet w Lidze C. Nie jest to jednak sukces przypadkowy, ponieważ imponować mógł styl zwycięstw Impactu nad wyżej notowanymi przed sezonem Salonem Piłkarskim czy Opus/Kolegium. Obrowianie wyszli ponadto z założenia, że jak już przegrywać, to konkretnie – stąd też choćby 0:10 z Kolo Terrorita.

Adrian Gąsiorowski (Impact Obrowo): Sukces dedykujemy Danielowi i Karolowi, którzy poświęcili zdrowie dla drużyny i zawsze stawiałem ich za wzór dla wszystkich. Frekwencja, zaciętość, no i ta słynna przekładka Karola. Liczymy, że w przyszłym sezonie zameldują się razem z nami na boisku. Przede wszystkim chciałbym zatrzymać wszystkich zawodników w drużynie, bo potrafią grać w piłkę i tworzymy wspólnie jedną wielką rodzinę. Przydałby się nam jeszcze jeden ofensywny zawodnik, bo widać gołym okiem, że lwia cześć bramek naszej drużyny to gole Patryka i ktoś mógłby go odciążyć. Ten sezon na pewno nauczył nas jednego. Nikogo nie można lekceważyć i na boisku trzeba dawać z siebie wszystko, a efekty same przychodzą. Gratulacje dla Kolo Terrority i Promilu za dobry sezon, bo pokazali sporo serducha i zasłużyli na te medale, a my zabieramy się do pracy i postaramy się w przyszłym sezonie do nich dołączyć.

Medalu Impactu nie byłoby zapewne bez znakomitej postawy kilku indywidualności. Nie przez przypadek kapitan obrowian wspomina o bramkarzu Radosławie Stanisławskim oraz atakującym Patryku Wrześniewskim, ponieważ bez wątpienia byli oni liderami swojej drużyny. Jednocześnie trzeba zauważyć, że mogli oni liczyć na spore wsparcie od kolegów, w przeciwieństwie do tego, co miało miejsce w poprzednich sezonach, gdy Impact musiał się ograniczać do walki o utrzymanie. Gdyby z kolei szukać kluczowego dla brązowych medalistów momentu, byłoby nim spotkanie z Santa Catariną i czerwona kartka dla Łukasza Rychcika.

Bo to właśnie beniaminek i mistrz Ligi C z wiosny przez niemal cały sezon był naprawdę bliski rewelacyjnego wyniku i zajęcia miejsca na podium Ligi B1. I to wszystko pomimo braku przez większość jesieni MVP z Ligi C, Filipa Mierzejewskiego. Jego nieobecność w dużym stopniu zrekompensował Michał Kubicki, który powalczy o miano odkrycia sezonu. Sam wynik Santa Catariny również można byłoby uznać za spory sukces, gdyby nie spore oczekiwania, jakie sam przed swoją drużyną narzucił Paweł Basa. Jakby nie patrzeć, KMBI to przecież beniaminek, który jednak potrafił dać się we znaki kilku faworytom – Opusowi, Teesomatowi czy Promilowi.

Papierowi faworyci okazali się największym rozczarowaniem tego sezonu. Przed startem jesieni większość obserwatorów przewidywała, że o złoto walczyć będzie dwójka Opus/Kolegium oraz Teesomat YB, czyli ekipy z przeszłością w Lidze A lub do tej elity już od dłuższego czasu aspirujące. Wydaje się, że zespół Patryka Dądajewskiego w sporej mierze powstrzymały kontuzje – spośród liderów drużyny cały sezon byli w stanie rozegrać tylko Patryk Kołodziejczyk oraz Daniel Glinkau. W barwach YB odpalił ponadto Kieran Ollivierre, dla którego była to pierwsza pełna kampania w Futbol-Arenie, a bilans 16 goli, 9 asyst i 4 wyróżnień dla MVP meczu sprawił, że ten zaledwie 17-letni zawodnik powalczy o miano odkrycia sezonu.

Patryk Dądajewski (Teesomat YB): Celem minimum na ten sezon był medal, także pozostaje spory niedosyt. Tym bardziej, że na miesiąc przed końcem rozgrywek byliśmy zależni sami od siebie w walce o.. awans. Wiele osób mówiło, że gdyby nie kontuzje to byśmy byli wyżej. Prawda jest taka, że gdy mieliśmy największe problemy ze skompletowaniem kadry, co tydzień dopisywaliśmy do swojego dorobku trzy punkty, tak że marne to wytłumaczenie. Nie wychodziła nam niestety gra z czołówką. Jak spojrzymy na tabelę, to z drużynami z TOP6 zdobyliśmy raptem trzy punkty. Jeżeli chodzi o drużyny, które znalazły się w strefie medalowej, to szczerze mówiąc – przed sezonem nie spodziewałbym się, że tak się to może zakończyć. Niemniej jednak patrząc na przebieg sezonu – Kolo, Promil a w szczególności Obrowo w pełni zasłużyli na miejsca w TOP3.

Do ostatniej kolejki toczyła się również zażarta walka o miejsce w czołowej szóstce, którą ostatecznie sukcesem zakończyły połączone siły OpusCapita oraz Kolegium Jagiellońskiego. Tuż poza Top6 znalazł się Salon Piłkarski Wróbel Gol, który wiosną zagra pod nazwą Wisła Toruń. Bardzo pozytywnym zaskoczeniem okazał się natomiast Markus Kerr. Choć zajął dopiero 8. miejsce, to jest to wynik powyżej oczekiwań wobec drużyny, która w Lidze B znalazła się na ostatnią chwilę, a jej największym sukcesem był brązowy medal Ligi C. Zespół Jana Myszki przegrał zaledwie pięć spotkań w sezonie – jako jedyny pokonał mistrza, czyli Kolo Terrorita. Siłą Markus Kerra okazała się defensywa, dzięki której nowicjusz w Lidze B był w stanie uprzykrzać życie wyżej notowanym przeciwnikom przez długie minuty. Jest to też swego rodzaju przewodnik dla drużyn, które posiadają ograniczone zasoby indywidualne, że zwartą obroną można wywalczyć naprawdę wiele – jakby nie patrzeć, zespół ten do ostatniej kolejki miał szansę na Top6.

Jan Myszka (Markus Kerr Moda Męska): Sezon oceniam dobrze, chociaż naszym celem było oczywiście miejsce w TOP 6, które dałoby nam szanse gry w Lidze B w nadchodzącym sezonie. Myślę, że zaprezentowaliśmy się w wielu meczach z dobrej strony i nic specjalnie nas nie zaskoczyło, ponieważ część naszej ekipy miała już doświadczenie grania w lidze B. Zgodnie z naszymi przewidywaniami, nie graliśmy o ostatnie miejsca w tabeli, a byliśmy godnym rywalem dla pozostałych drużyn w walce o TOP 6 i jako jedyni pokonaliśmy mistrza – Kolo Terroritę. Mam nadzieję, że w następnym sezonie w Lidze C pokażemy się z jeszcze lepszej strony i będziemy w stanie walczyć o powrót do Ligi B. Na pewno nie będzie to łatwa przeprawa, ale jedno podium Ligi C już w naszej historii zdobyliśmy, więc czemu nie powalczyć po raz kolejny o jeszcze lepszy wynik.

Zwycięzcy klasyfikacji indywidualnych

Król strzelców: Andrey Donets (Kolo Terrorita)

Najlepszy asystent: Mateusz Rościszewski (Kolo Terrorita)

Nominacje do nagród indywidualnych

Odkrycie sezonu: Michał Kubicki (KMBI Santa Catarina) / Kieran Ollivierre (Teesomat YB)

Zawodnik defensywny: Piotr Ciechacki (FC Promil Turzno) / Daniel Glinkau (Teesomat YB)

Bramkarz: Radosław Stanisławski (Impact Obrowo) / Marcin Staniszewski (FC Promil Turzno)

MVP: Andrey Donets (Kolo Terrorita) / Patryk Wrześniewski (Impact Obrowo)