Squadra Azzurra – Sigma Toruń: Jedyny baraż, w którym stawką jest miejsce w Lidze C w sezonie Wiosna 2020, może przynieść niezwykle wiele emocji. Zwłaszcza, że starcie między tymi ekipami raz już miało miejsce – nieco ponad rok temu Squadra Azzurra po niezwykle wyrównanym meczu pokonała swojego najbliższego przeciwnika w stosunku 5:3. Było to o tyle ciekawe spotkanie, gdyż zaczęło się od prowadzenia Sigmy już 3:0 w 13. minucie! Stawką tamtego meczu były medale i awans do Ligi B. Wtedy cieszyć się mogli gracze Stanisława Makucha. Czas na rewanż? Dla Sigmy może to być bardzo trudne. Ich przeciwnik jest znacznie bogatszy o doświadczenia – nic tak nie hartuje zespołu, jak zaciętość Ligi B. Jak może się do tego odnieść drużyna Krystiana Głodowskiego, kiedy mecz „na poziomie” trafia im się raz na jakiś czas, częściej musząc ogrywać wysoko słabeuszy? Co gorsza, spotkania „na szczycie” wcale nie były w tym sezonie dla Sigmy zbyt udane. Wymęczone zwycięstwo 3:2 nad Uformowanymi było ostrzeżeniem, którego Sigma nie posłuchała. Dlatego 1:7 od Bierzgłowa musiało być dla nich szokującym wynikiem. Ważnym starciem, które mogło zamknąć ligową tabelę, był mecz z Auto Szlifem. Tam również nie udało się wygrać, a jedynie zremisować. Wreszcie ta „truskawka” na torcie, czyli bezpośredni mecz o srebro w Lidze C1 przeciwko OK Serwis Toruń. Kolejny mecz na szczycie i… kolejna porażka. Sigma Toruń w sezonie Jesień 2019 nie potrafiła wznieść się ponad pewien poziom i nic nie wskazuje na to, aby nagle miała się odblokować w starciu ze Squadra Azzurra. Krystian Głodowski i spółka strzelili najwięcej goli w Lidze C1, jednak czy ma to jakiekolwiek przełożenie na najbliższy mecz, gdy wbijane one były głównie słabszym drużynom? Squadra Azzurra pod żadnym pozorem nie pozwoli sobie zostać rozstrzelanym. Na poziomie Ligi B zajęli oni 12. miejsce w tabeli, a mimo to stracili zaledwie 42 gole. To zaledwie siedem więcej, niż Sigma, która zajęła 3. miejsce w Lidze C1. Sigma posiada potężną siłę ognia – trio Głodowski-Tarkowski-Różycki jest w stanie rozklepać każdą defensywę. Brakuje im jednak głębi składu, która dostosuje się poziomem do swoich liderów. Takiego problemu nie ma z kolei Stanisław Makuch. Gdy pierwsza piątka Squadra Azzurra schodzi z boiska i pojawiają się na nim rezerwowi, różnica w jakości gry nie jest znacząca. Tu właśnie postrzegamy siłę B-ligowca i to jemu dajemy większe szanse na końcowy sukces, jakim będzie gra w Lidze C w sezonie wiosennym. Nasz typ: 1X

Toruń Shore – FCTP Maximus Broker: Ten mecz wygląda na najciekawszy wśród wszystkich baraży na koniec sezonu Jesień 2019. Obie ekipy spotykały się ze sobą wcześniej już wielokrotnie i za każdym razem górą był A-ligowiec. Były to jednak bardzo zamierzchłe czasy, gdyż ostatnie takie stracie miało miejsce jeszcze w 2017 roku. Pokazuje to jednak, jak wiele od tego czasu zmieniło się w FCTP. Zespół ten kolejny rok kończy z medalem, dodatkowo wyglądając na niezwykle zgrany zespół, który dobrze czuje się ze sobą nie tylko na boisku, ale też poza nim. Z kolei czy coś zmienia się w Toruń Shore? Jeśli już, to tylko na gorsze. Z sezonu na sezon rośnie problem z frekwencją. Efekty były takie, że trzeba było awaryjnie przekonywać braci Siemińskich, aby wspomogli zespół w jesiennych starciach w Lidze A. Również ich miejsce w barażu jest dość szczęśliwe – gdyby nie afera związana z drużyną JZK Klinowcy, ekipa Jakuba Adanowicza już teraz byłaby myślami w Lidze B. Dostała jednak od losu drugą szansę i zapewne zrobi wszystko, aby ją wykorzystać. Dużym utrudnieniem w starciu z FCTP Maximus Broker będzie z pewnością fakt, że nawet gdyby nagle ozdrowieli Radosław Marcinkowski, Radosław Szynal czy Mateusz Górak, to i tak nie mogliby zagrać w barażu. Ogromna to strata, gdyż to głównie na nich opierała się gra Toruń Shore w poprzednich sezonach. Ich nieobecność na boisku spowodowała, że Paweł Wardęcki i spółka mają spore kłopoty ze strzelaniem goli – do siatki przeciwników udało się trafić zaledwie 30 razy w 13 meczach i jest to drugi najgorszy wynik w Lidze A, a najlepszy strzelec ekipy ma zaledwie 7 goli na koncie. Wygląda to o tyle słabo, że straconych goli jest ponad dwa razy więcej. FC Toruń Północny jesienią nie świecił w ofensywie tak, jak ma to w zwyczaju, ale za to przedstawił znaczną jakość w obronie. Gdyby nie ostatnie starcie z Tormalem, które wyraźnie drużyna Jakuba Kwiatkowskiego odpuściła, byliby druga najlepszą obroną w lidze tuż za nieosiągalnym Wulcarem. FCTP Maximus Broker z takimi osobistościami na boisku jak Kuzimkowski, Wojnowski, Rejak czy kapitan powinni poradzić sobie z powoli schodzącym z A-ligowej sceny Toruń Shore. Bo czy długo da się oszukiwać przeznaczenie? Od kilku sezonów los ekipy Jakuba Adanowicza w najwyższej klasie rozgrywkowej wisi na włosku i może warto byłoby odbudować się poziom niżej? Nasz typ: X2

Hacom Toruń – FC Promil Turzno: Obie ekipy spotkały się jeszcze w tym roku. Wiosną, na poziomie Ligi B, Hacom nie pozostawił swojemu najbliższemu rywalowi żadnych złudzeń, pewnie wygrywając 8:3. Teraz również ekipa z Turzna nie będzie miała łatwo. FC Promil z czołowymi zespołami Ligi B1 radził sobie ze zmiennym szczęściem. Wygrane mecze z Impactem i Teesomatem przeplatali porażką z Kolo Terrorita i niespodziewanie łatwą przegraną z KMBI Santa Catarina. Pokazuje to, że wciąż w Promilu Turzno brakuje czegoś, co pozwoli wskoczyć na ten najwyższy poziom. Co z kolei słychać w Hacomie? Końcówka sezonu nie jest w ich wykonaniu zbyt pozytywna. 24 gole stracone w ostatnich trzech spotkaniach nie napawają zbytnim optymizmem. Tak samo, gdy spojrzymy na tę statystykę w kontekście całego sezonu – aż 73 stracone gole to drugi najgorszy wynik zaraz za EM3DACH-em. Ekipa Radosława Zaleśkiewicza może się jednak uratować ofensywą. Co prawda jednego meczu zabrakło Karolowi Czyszkowi, aby mógł wystąpić w barażu i z pewnością będzie to spora strata dla Hacomu, ma jednak tak dobrych zawodników w kadrze jak Belzyt, Rożnowski czy Kwiatkowski, którzy są w stanie pociągnąć wynik. Dla Promila Turzno był to z kolei inny sezon, wyglądający na nieco bardziej dojrzały. Odpowiedzialność za grę nie spadała tylko i wyłącznie na Krystiana Zielińskiego, ale też swoje robili Fabian Góralski i Piotr Ciechacki. Na oddzielną linijkę zasługuje również Grzegorz Stefanowicz, mający najwięcej tytułów MVP meczu w całej drużynie. Co z kolei może martwić? To, że drugim zawodnikiem z największą ilością tytułów gracza meczu jest bramkarz – Marcin Staniszewski. Oczywiści Promil Turzno musi liczyć na bardzo dobrą postawę swojego bramkarza, ale jednocześnie kluczem do wygranej w barażu będzie postawienie zasieków, które zneutralizują indywidualności z kadry Hacomu. Choć nazwiska nie grają, należy zdecydowanie wziąć je pod uwagę. Nasz typ: 1X

Leave a Reply